top of page
Szukaj

Nagi instynkt - rozbieramy pracownię HPV i LBC

Czyli gdzie laboratoria tracą najwięcej czasu po wycofaniu cytologii klasycznej?


1 czerwca 2026 roku zakończyła się w Polsce refundacja klasycznej cytologii w ramach programu profilaktyki raka szyjki macicy. To symboliczny moment dla całego środowiska diagnostycznego. Po latach funkcjonowania tradycyjnych rozmazów ciężar badań przesuwa się w stronę cytologii na podłożu płynnym (LBC), diagnostyki HPV oraz coraz szerszego wykorzystania badań molekularnych.

Dla laboratoriów oznacza to nie tylko zmianę technologii, ale również konieczność przemyślenia organizacji pracy. W centrum uwagi znalazły się nowe systemy, automatyzacja oraz integracja różnych metod diagnostycznych w ramach jednej próbki.

Jednocześnie warto zauważyć, że większość laboratoriów w Polsce nie wykonuje tysięcy badań miesięcznie. Wiele pracowni realizuje 20–30 badań tygodniowo, około 200 miesięcznie lub kilka tysięcy rocznie. To zupełnie inna rzeczywistość niż ta prezentowana w katalogach producentów największych systemów diagnostycznych.

I właśnie tutaj pojawia się pytanie, które zbyt rzadko pada podczas rozmów o modernizacji pracowni:

Czy laboratorium rzeczywiście potrzebuje urządzenia zaprojektowanego do obsługi 48, 96 lub kilkuset próbek dziennie?

Wiele laboratoriów inwestuje w duże rozwiązania, ponieważ chcą być nowoczesne, oferować badania HPV i LBC oraz nadążać za zmianami rynku. To naturalne. Problem pojawia się wtedy, gdy koszt technologii zaczyna pochłaniać znaczną część refundacji, a personel nadal wykonuje większość pracy ręcznie.

Nowoczesność nie powinna oznaczać wyłącznie zakupu najbardziej rozpoznawalnego systemu na rynku. Powinna oznaczać wybór rozwiązania najlepiej dopasowanego do rzeczywistych potrzeb laboratorium.

Technologia to tylko część procesu

Producenci systemów LBC koncentrują się przede wszystkim na parametrach technicznych urządzeń:

  • liczbie preparatów wykonywanych na godzinę,

  • poziomie automatyzacji,

  • możliwościach integracji z systemami laboratoryjnymi,

  • przepustowości pracy ciągłej.

Są to istotne parametry, jednak dla laboratorium wykonującego 20 lub 30 badań tygodniowo nie zawsze mają kluczowe znaczenie.

Jeżeli pracownia przygotowuje kilkadziesiąt próbek tygodniowo, to pytanie nie brzmi:

„Ile próbek urządzenie może wykonać w godzinę?”

Znacznie ważniejsze jest:

  • ile czasu personel poświęca na przygotowanie materiału,

  • ile kosztuje pojedyncze badanie,

  • czy z jednej próbki można wykonać zarówno HPV, jak i cytologię,

  • jak dużo pracy wymaga obsługa systemu,

  • czy rozwiązanie pozwala rozwijać diagnostykę bez zwiększania zatrudnienia.

Dla małych i średnich laboratoriów często większą wartość ma urządzenie, które oszczędza dwie godziny pracy tygodniowo niż system zdolny przygotować 500 próbek dziennie albo czy musimy zatrudnić kolejną osobę czy może uda się bez obciążenia zorganizować rozwój.

Co gorsza w wielu przypadkach, pracownie chcą zmieniać technologię na popularniejszą, "nowocześniejszą" itp, a okazuje się, że ostatecznie zmieniają jedynie nazwę na urzadzeniu. Cała technologia pozostaje identyczna włącznie z workflow i nic się nie zmienia. Może to i dobrze, bo ludzie nie są zbyt chętni uczyć się nowych rzeczy i koniec końców jedyne co się zmienia to cena za badanie... na wyższą.

Jedna próbka, wiele badań – nowa rzeczywistość diagnostyki

Jedną z największych zmian ostatnich lat jest fakt, że próbka LBC przestała być materiałem wykorzystywanym wyłącznie do oceny cytologicznej.

Coraz częściej z tej samej fiolki wykonywane są:

  • badania HPV wysokiego ryzyka,

  • badania cytologiczne,

  • dodatkowe analizy molekularne,

  • testy wykorzystywane w rozwijających się algorytmach diagnostycznych.

To ogromna zmiana organizacyjna.

Jeszcze kilka lat temu laboratorium musiało myśleć głównie o przygotowaniu preparatu cytologicznego. Dziś jedna próbka może być źródłem informacji dla kilku różnych badań.

Dlatego coraz większego znaczenia nabierają rozwiązania umożliwiające wykonanie HPV i cytologii z jednej próbki bez dodatkowych etapów przygotowania materiału.

Im mniej manipulacji przy próbce, tym mniej czasu pracy personelu, mniejsze ryzyko błędów i niższy koszt całego procesu.

Preanalityka – etap o dużym znaczeniu

Każda próbka trafiająca do laboratorium przechodzi szereg czynności zanim zostanie poddana dalszej obróbce.

Do najważniejszych należą:

  • przyjęcie materiału,

  • weryfikacja danych pacjenta,

  • kontrola zgodności dokumentacji,

  • segregacja próbek,

  • przygotowanie materiału do dalszego procesu.

Przy dużych laboratoriach mówi się głównie o przepustowości urządzeń. W mniejszych pracowniach często większym problemem jest czas poświęcany na przygotowanie niewielkiej liczby próbek.

Jeżeli technik spędza trzy godziny tygodniowo na przygotowaniu 20–30 próbek do badań HPV lub cytologii, to warto zadać pytanie:

Czy ten czas rzeczywiście jest niezbędny?

Na rynku dostępne są rozwiązania pozwalające zautomatyzować znaczną część tych czynności i skrócić czas przygotowania materiału nawet do około godziny. W praktyce oznacza to odzyskanie czasu, który można przeznaczyć na inne obowiązki diagnostyczne.

Otwieranie fiolek i pipetowanie – drobne czynności, duży wpływ

Jednym z często niedocenianych elementów pracy w laboratorium LBC są powtarzalne czynności manualne.

Otwieranie i zamykanie fiolek, mieszanie materiału czy pipetowanie wydają się prostymi operacjami. Jednak to właśnie one często pochłaniają najwięcej czasu podczas przygotowania niewielkich serii próbek.

Paradoksalnie wiele laboratoriów inwestuje w zaawansowane systemy diagnostyczne, a następnie nadal wykonuje ręcznie większość czynności przygotowawczych.

W efekcie laboratorium płaci za nowoczesną technologię, ale nie korzysta z pełnych korzyści automatyzacji.

Najgorsze jest to, że takie rozwiązania bywają przedstawiane jako „pełna automatyzacja”, mimo że znacząca część pracy nadal spoczywa na personelu.

Tymczasem istnieją systemy pozwalające automatycznie:

  • przygotować materiał do badań HPV,

  • dozować próbki,

  • ograniczyć ręczne pipetowanie,

  • skrócić czas pracy technika.

Dla laboratorium wykonującego 20–30 badań tygodniowo różnica pomiędzy trzema godzinami pracy a jedną godziną pracy może być znacznie ważniejsza niż maksymalna przepustowość urządzenia.

Organizacja przestrzeni ma znaczenie

Wiele pracowni rozwijało się stopniowo przez lata. W efekcie poszczególne etapy procesu często realizowane są w różnych pomieszczeniach lub na oddalonych od siebie stanowiskach.

Typowy schemat może wyglądać następująco:

  • rejestracja materiału w jednym miejscu,

  • przygotowanie próbek w drugim,

  • aparat LBC w kolejnym pomieszczeniu,

  • barwienie i dalsza obróbka w następnym.

Każde przejście zajmuje niewiele czasu, jednak przy ograniczonych zasobach kadrowych nawet niewielkie usprawnienia organizacyjne mogą przynieść zauważalne korzyści.

Dobrze zaprojektowany układ stanowisk pomaga ograniczyć zbędne przemieszczanie materiału i usprawnia komunikację pomiędzy poszczególnymi etapami procesu.

Jednocześnie organizacja pracy to znacznie więcej niż samo rozmieszczenie stanowisk.

W niektórych laboratoriach rzeczywistym ograniczeniem może być liczba urządzeń, a inwestycja w system o większej przepustowości będzie uzasadniona. W innych sytuacjach większy efekt przynosi uproszczenie workflow, ograniczenie liczby etapów manualnych lub konsolidacja kilku procesów w ramach jednego rozwiązania.

Dlatego decyzje technologiczne powinny wynikać z analizy rzeczywistych potrzeb laboratorium, a nie wyłącznie z parametrów katalogowych.

Dobrym przykładem jest laboratorium DASA w São Paulo, należące do największych ośrodków diagnostycznych w Ameryce Południowej. Wykonuje ono średnio 60 tys. badań LBC miesięcznie oraz setki tysięcy badań HPV rocznie. Co ciekawe, przez lata analizowano tam różne modele organizacji pracy, w tym również rozwiązania o bardzo wysokiej przepustowości, w tym jedno z najpopularniejszych na świecie i zdecydowano się na urządzenia o przepustowości jednej próbki.

Doświadczenia takich laboratoriów pokazują, że o wydajności nie decyduje wyłącznie liczba próbek możliwych do wykonania na godzinę. Równie ważne są:

  • koszt całego procesu,

  • liczba czynności manualnych,

  • ergonomia pracy,

  • logistyka materiału,

  • wykorzystanie personelu.

W praktyce dobrze zaprojektowany workflow potrafi przynieść większe korzyści niż sama wymiana urządzenia na większe.

To szczególnie interesująca obserwacja, ponieważ wiele znacznie mniejszych laboratoriów zakłada, że bez rozwiązań o bardzo dużej przepustowości nie da się efektywnie rozwijać diagnostyki HPV i LBC. Tymczasem doświadczenia największych graczy na rynku pokazują, że organizacja procesu często okazuje się równie ważna jak sama technologia.

Brak standaryzacji stanowisk – niewidzialny koszt laboratorium

Jednym z często pomijanych zagadnień jest standaryzacja pracy pomiędzy stanowiskami i pracownikami.

W wielu laboratoriach różnice mogą dotyczyć między innymi:

  • kolejności wykonywania czynności,

  • sposobu przygotowania próbek,

  • organizacji stanowiska pracy,

  • rozmieszczenia materiałów eksploatacyjnych,

  • dokumentowania procesu.

Doświadczeni pracownicy często wypracowują własne, skuteczne metody działania. Jednak wraz z rozwojem diagnostyki HPV i badań molekularnych coraz większego znaczenia nabiera powtarzalność procesu.

Standaryzacja pomaga utrzymać jakość, ograniczać błędy i efektywniej wykorzystywać czas personelu.


Ergonomia – temat ważniejszy, niż się wydaje

Przy planowaniu pracowni dużo uwagi poświęca się aparaturze, natomiast znacznie rzadziej analizowana jest ergonomia stanowisk pracy.

Tymczasem to właśnie ergonomia wpływa na codzienny komfort i efektywność zespołu.

Powtarzalne czynności wykonywane przez wiele godzin mogą prowadzić do:

  • przeciążeń nadgarstków,

  • bólu barków,

  • problemów z kręgosłupem,

  • szybszego zmęczenia personelu.

Wiele laboratoriów wdraża nowe badania HPV bez zwiększania liczby pracowników. Oznacza to, że nowe obowiązki trafiają do osób, które już wcześniej były odpowiedzialne za inne zadania.

Dlatego wybór technologii powinien uwzględniać nie tylko parametry diagnostyczne, ale również wpływ na codzienną pracę zespołu. Jeżeli część preanalityczna zajmuje więcej czasu niż sam proces automatyczny, trudno mówić o realnej optymalizacji pracy.

W takiej sytuacji warto zastanowić się, czy wybrana technologia rzeczywiście wspiera rozwój laboratorium, czy jedynie dokłada kolejne czynności do już obciążonego zespołu. Jeśli laboratorium nie planuje zwiększenia zatrudnienia, rozwiązanie powinno możliwie najmniej ingerować w bieżącą organizację pracy i ograniczać liczbę dodatkowych etapów manualnych.

Najlepsze rozwiązanie to takie, które zwiększa możliwości diagnostyczne laboratorium bez dokładania kolejnych godzin pracy personelu.

Czy laboratorium zna rzeczywisty koszt badania?

Większość laboratoriów bardzo dobrze zna koszty bezpośrednie:

  • fiolki,

  • odczynników,

  • dzierżawy aparatury,

  • testów HPV.

Znacznie rzadziej analizowany jest jednak koszt utraconego czasu.

Jeżeli laboratorium wykonuje około 200 badań miesięcznie, to zakup rozwiązania projektowanego dla wielokrotnie większych wolumenów nie zawsze będzie najbardziej racjonalnym wyborem.

Warto zadać sobie kilka pytań:

  • jaka część refundacji trafia do dostawcy rozwiązania?

  • ile czasu personel poświęca na przygotowanie materiału?

  • czy istnieje tańsza alternatywa o podobnej lub wyższej czułości diagnostycznej?

  • czy można ograniczyć liczbę czynności manualnych?

  • czy można wykonywać HPV i cytologię z jednej próbki bez dodatkowych etapów pracy?

Nowoczesna diagnostyka nie musi oznaczać najwyższych kosztów. Często oznacza po prostu lepsze dopasowanie technologii do rzeczywistych potrzeb laboratorium.

Podsumowanie

Zakończenie refundacji klasycznej cytologii to nie tylko zmiana formalna. To początek nowego etapu dla laboratoriów zajmujących się diagnostyką raka szyjki macicy.

Próbka LBC nie jest już wyłącznie materiałem do oceny cytologicznej. Coraz częściej stanowi źródło materiału dla badań HPV oraz kolejnych analiz molekularnych.

Jednocześnie większość laboratoriów nie potrzebuje rozwiązań projektowanych dla największych ośrodków diagnostycznych. Potrzebuje technologii, która pozwoli wykonywać badania szybciej, taniej i przy mniejszym obciążeniu personelu.

Dlatego warto patrzeć nie tylko na nazwę producenta, wielkość urządzenia czy maksymalną przepustowość systemu. Znacznie ważniejsze są pytania o całkowity koszt procesu, poziom automatyzacji, możliwość pracy na jednej próbce oraz realne oszczędności czasu.

Bo kiedy rozbierze się pracownię HPV i LBC na czynniki pierwsze, okazuje się, że największą przewagą nie zawsze jest największy aparat. Czasem jest nią rozwiązanie, które pozwala wykonać te same badania z większą czułością, mniejszym kosztem i bez dokładania kolejnych obowiązków zespołowi laboratoryjnemu.

 
 
 

Komentarze


bottom of page